Tomasz Rząsa w trakcie kariery występował na lewej obronie. Obecny dyrektor ds. kontaktów z mediami PZPN opowiedział o tym, czym charakteryzuje się gra na bokach defensywy.

Boczna obrona to chyba jedna z najbardziej "niewdzięcznych" pozycji. Obarczona jest wielką odpowiedzialnością. Związana jest z wieloma trudnościami, a nie jest do końca bardzo efektowna. Zawodnicy tacy, jak Roberto Carlos, to wyjątki – rozpoczął Rząsa.

Były zawodnik m.in. Feyenoordu Rotterdam i Partizana Belgrad następnie scharakteryzował, co powinni umieć boczni obrońcy. - Generalnie powinni być dobrze wyszkoleni technicznie, gdyż często na nich spoczywa odpowiedzialność za budowanie akcji ofensywnych na samym początku, kiedy piłkę rozgrywa się w obronie. Przeciwnicy tylko na to czekają, by im odebrać piłkę – podkreślił.

Boczny obrońca powinien być bardzo szybki, bardzo zwinny. Musi szybko reagować na daną sytuację w bocznych sektorach boiska, gdzie po przegranym pojedynku otwiera się droga do bramki. Powinien także posiadać olbrzymią wydolność fizyczną. Statystki różnych drużyn pokazują, że oprócz pomocników czy skrzydłowych, to boczni obrońcy pokonują w trakcie meczu największy dystans – dodał.

Rząsa zaznaczył także, że piłkarze występujący na bokach obrony muszą być zdyscyplinowani taktycznie. – Przegapienie jednej czy drugiej sytuacji, czy zagapienie się może kosztować utratę bramki, czy skutkować groźną sytuacją dla przeciwnika. Są takie kanony, że gdy jeden boczny obrońca się włącza do ofensywnych akcji, to drugi powinien zostać przy stoperach – powiedział dyrektor reprezentacji.

Te wszystkie rzeczy powodują, że to pozycja "kompleksowa". Wymagająca do zawodnika wszechstronnego przygotowania – techniczno-taktycznego oraz doskonałej sprawności fizycznej i motorycznej. Ci zawodnicy muszą być pod każdym względem doskonale przygotowani – podsumował Rząsa.

Masz problem z obejrzeniem wideo? Zobacz je na naszym kanale YouTube