Węglowodany powinny stanowić podstawę odżywania młodego piłkarza. Są one bezpośrednim źródłem energii podczas treningu. Jakie pokarmy i produkty powinny znajdować się w jadłospisie zawodników? Opowiada o tym Jagoda Podkowska, dietetyk w Centrum Rehabilitacji Sportowej.

Węglowodany powinny pokrywać 60 procent dziennego zapotrzebowania energetycznego. W każdym posiłku powinna znaleźć się ich odpowiednia porcja.

Węglowodany dzielą się na złożone i proste. Pierwsze z nich znajdziecie w kaszy, ryżu, pełnoziarnistym pieczywie, czy płatkach owsianych. Charakteryzują się niskim indeksem glikemicznym – oznacza to, że energia, którą organizm z nich pozyskuje, jest dłużej uwalniana.

Kolejną istotną kwestią jest fakt, że węglowodany są źródłem skrobii. – Nasila ona syntezę glikogenu. To bardzo ważny element, jeżeli chodzi o możliwości treningowe zawodników. Ilość glikogenu zgromadzonego w naszym organizmie, wpływa na czas, który możemy poświęcić na to, żeby mocno i intensywny trening – zaznacza Jagoda Podkowska.

Jeżeli na dwie godziny przed treningiem można zjeść pełnowartościowy posiłek, należy z tego korzystać. To może być na przykład ryż połączony z chudym mięsem i warzywami. Natomiast bezpośrednio po wysiłku i w trakcie jego trwania, niezwykle istotne są cukry proste. Ich źródłem są owoce, owoce suszone, czy naturalne substancje słodzące.

Zawodnicy po wysiłku fizycznym ze spożywaniem cukrów prostych powinni wstrzelić się w tak zwane „okno węglowodanowe”. – Trwa ono przez około trzydzieści minut po treningu. To idealny moment, by zjeść wtedy owoc. Może to być banan, który zawiera bardzo łatwo przyswajalne cukry proste - radzi dietetyk.

Piłkarze powinni się wystrzegać złych źródeł cukrów, zwłaszcza cukrów prostych. Na przykład cukru rafinowanego – najbardziej popularnego cukru białego. – Jeżeli chodzi o połączenie tego cukru z tłuszczem w ciastkach lub innych wyrobach piekarniczych, fast foodach i pizzy, to jest to bardzo niebezpieczne, bowiem obniża możliwości treningowe. Takie produkty najlepiej odkładają się w postaci zapasowej tkanki tłuszczowej – przestrzega Jagoda Podkowska.